PROLOG
Spójrz
na rubiny w wodzie rozsypane
Sypią
się z chmur
Jak
dźwięki znane
Toczą
się przez pamięć
Jeżeli
jest coś co jest Ci znane
Co
dotrzeć może w czasu kraniec
To
kwiat ze snów, który jest na jawie
Dzień
w cieniu wiary przeleżany w trawie
Uśmiech
w zabawie
Warszawa 2003
Bukiet
Medytacji
Przyjaciołom
Na
orbicie
Jaźń
jest czystą wodą
Poza
grawitacją
Na
orbicie
Wokół
nicości blasku
Jaźń
jest czystą wodą
Poza
grawitacją
Na
orbicie
Wokół
nicości blasku
Jaźń
jest czystą wodą
Na orbicie
Poza
nicością blasku.
Maja
Strumyk
/ nieodgadnionych przystanków
I
niewiadome zawsze prowadzą
Do
Ciebie / wygodna trasa metra
***
Ten
dom - tajemnicą
Serce
– studnią bez dna
Myśl –
strumień po schodach
W
ogrodzie
Gdzie
lata - jak pyłki.
Maria
Przyszłam
do Ciebie kolego
By
chronić Ciebie od złego
Po
pierwsze wyjdź z morza czerni
A z
Tobą tobie wierni
Zamknij
Mój głos w swoim sercu
I nie
dopuść do Niego nerwu
Trzymaj
go delikatnie
Jak
biodra żony
Lub
róży płatki
Ja
stapiam lód i wahania
Najcięższe
ciosy zatapiam
W
ciszy miękkiej jak rzeka
Bądź
silny
Kochaj
Czekaj
******
Zamknął
się wielki krąg
Przekwitło
jedno życie
Jedna
z nas odeszła stąd
O
świcie.
Potem
już świeca łzy
I
gwiazda z nieba spada
Ale wy
śpicie już
A ona
was pozdrawia
Helence
************
Jesteś
marzeniem mojej duszy
Dwa
światła łączą się ze sobą
Pozostaje
smak
Dominice,
11.II.08
****
Jak
tysiącdolarówki
Chowam
skrawki wierszy
W tom
Rilkego
Równoważny
na banknoty nocy
Nocna
rynna hotelu
Strumyk
młodego deszczu
Opowiada
przyszłość
Która
w nim – żywym księżycem
I Żyłą
odbicia.
Lato
2011
Pod
księżycem
Przemarsz
chmur
Szepcze
mnie
W
sprawy większe
Niż
noce
Co
spędzają sen z powiek
Nie
odbija naszych trosk
Światło
równina wody.
Lato
2011
Srebro
Ptaku
który śpiewasz
O
smudze srebrnej
W
Amfiteatrze
Księżycu
falującym
Naucz
mnie prostej nadziei
Lato
2011
Powiew
Słyszę
Twój głos gdziekolwiek byłaś
Lub
jesteś
Wiem
że spotkamy się na otwartej plaży
Gdzie
wzgórza opadają łagodnie
W
morze
I
myślą są nieobecne
Od
wiatru który je rzeźbił
14.VII.06
*****************
Twoje
oczy – dwoje świec
Ciepły
warszawski dzień
Patrzą
Poza
przestrzeń
Szybsze
niż cień
Poza
wspomnienie.
Grenadierowi
Ja i
Jezus
Jezus
schylał się nad morzem
I
zobaczył Ciebie
We
mnie
w
Tobie
W
Sobie
Rozsianych
po niebie
Jezus
schylał się nad nocą
I
zobaczył Siebie
W
gwiazdach
W
morzu
We
mnie
Rozsianych
po niebie
Niechorze
2003
Spełnienia
Złota
era moich dni
Jest
Pod
kołdrą niewiedzy
Rzeka
płynie
Szczypta…
Ulga
sercu
Napowietrzny
rozkołys (-)
Śpiący
kot
Na nim
dłoń
Ważka
nad lękiem
Sathya
Sai ofiarowuję.
Poświęcenie
Każdy
dzień zbliża nas
Do
jednej wiecznej chwili
Każda
noc przybliża nas
Do
naszej gwiazdy
Każda
chwila kochania jest gwiazdą
Którą
znajdujemy
Lub
nie.
Medytacje
Pewnej
nocy niebo wyrosło pod czaszką
Gdy
zasypiałem pod kołdrę nadpłynęły fale
Powietrze
pchane drganiem
Mądrej
świecy
Odnalezionym
było oceanem
Był
obok zawsze
Ukryty
za cieniem
Który
przygniatał
Do
miejsca i czasu
W to ciało
wpychał
Które
jak dym świecy
Uniesie
kiedyś fala tej zatoki
******
Czekam
jednak dnia
Kiedy
na wybrzeżu
Słońce
podniesie się
Z
rozgrzanego serca
By na
zawsze pozostać
Jedynym
przesłaniem
Zamiast
Epilogu
*****
Pod
powierzchnią
Złoto
uśpione
Czeka
by wylać
Po
szkliwie
Umysłu
Gdy
zahartowany cierpieniem
Zmienia
się w spokojną zatokę
Wiatr
milknie
Ludzie
na nabrzeżu
Źródło
uśpione płynie
Jak
czekolada jesieni
Budzi
nas, zdziwione.
2012
Medytacje
VI
Jezioro
płaskie
Myśli
zanikające
Wiry
Pchane
światłem
Ledwie
muskają
Sprawy
zapomniane.
Wiosna
2012